III Zjazd w Trzebiatkach 28-30.06.2002r.

 

Tym razem w Trzebiatkowej, a bardziej poprawnie w Trzebiatkach, w naszym gnieździe rodzinnym, w dniach od 28 do 30 czerwca 2002 roku. Największy wkład w organizację Zjazdu mieli:
- Paweł Jutrzenka-Trzebiatowski
- Aleksander Trzebiatowski
- Zdzisław Zmuda Trzebiatowski
- Bogdan Trzebiatowski
- Tomasz Żmuda-Trzebiatowski
- Eugeniusz Trzebiatowski,
- Edmund Żmuda-Trzeiatowski.
    Trzebiatki to mała miejscowość, ale ciepła, sympatyczna. Tak samo jak jej mieszkańcy. To dzięki tutejszym władzom, m. in. wójtowi p. Jerzemu Lewi-Kiedrowskiemu. oraz niezłomnemu w poczynaniach przygotowawczych Marianowi Depka Prondzińskiemu udało się Zjazd w tym miejscu zorganizować.

Rodzina zaczęła się zjeżdżać już w piątek w południe. Ledwie ze Zdzisławem zdążyliśmy, zresztą dzięki uprzejmości Aleksandra, który podwiózł nas swoim samochodem. Tym razem nie trudno było trafić na miejsce przeznaczenia. Na rozdrożu wielki balon, który udostępnił nam Edmund Żmuda Trzebiatowski ze Słupska, a który zainstalował Bogdan z Sopotu. Na powłoce balonu widniał wielkimi literami napis: II Zjazd Rodzin Trzebiatowskich.

Jak zwykle, razem z Zdzisławem poprowadziliśmy recepcję, którą założyliśmy w Gminnym Ośrodku Kultury..

Najmilsze były przywitania tych, którzy od I Zjazdu przybywają na te spotkania. Ale serdecznie byli wszyscy przyjmowani. Zdzisław opanował kwatermistrzostwo, ja natomiast ewidencję osób oraz pobieranie opłat, czyli kasę. I jak na I Zjeździe, tak i teraz dobrze się sprzedawała książka “Trzebiatowscy 1515-2015” (jest jeszcze do nabycia w cenie 20 zł – zamówienia proszę składać na mój adres mailowy) ,wydana wspaniale na ten Zjazd przez Tomasza Żmuda Trzebiatowskiego. Ta książka jest lepsza od poprzedniej, ponieważ została opatrzona wieloma zdjęciami.

Prócz tego gadżety: koszulki i czapeczki w kolorach Jutrzenków (żółtym) i Zmudów (niebieskim), a także karteczki z herbami tych dwóch głównych gałęzi rodowych.

I tak witaliśmy uczestników do późnego wieczora. Między innymi również dwóch Niemców, z którymi koresponduję w internecie: Heiko von Juterczenka oraz Stanisława von Zmuda Trzebiatowskiego. Pierwszy nie potrafił ni w ząb po polsku, drugi (dzięki Bogu) świetnie znał język polski.

Wieczorem spotkaliśmy się w sali Ośrodka, by zaprezentować linie genealogiczne swoich rodzin, a przy tym lepiej się zapoznać. I tak się stało.

Pomimo późnej godziny, postanowiłem zorganizować

spotkanie na temat działalności Rady w dziedzinie badań genealogicznych u gospodarzy Prondzińskich. Prócz obydwóch Niemców udział wziął również Aleksander. Dzięki temu, że Stanisław znał dobrze polski i niemiecki, mogliśmy się z Heiko lepiej dogadać. Bo mój język angielski okazał się zbyt słaby w zwykłej konwersacji a cóż dopiero przy omawianiu tak specjalistycznych problemów. Omówiliśmy pryncypia dot. współpracy w tej dziedzinie. Między innymi sprawa dojrzewa do tego, by utworzyć jedno centrum bazy danych o rodzinach Trzebiatowskich, np. w Gdyni.

Oficjalne otwarcie Zjazdu nastąpiło w sobotę na odpustowej mszy św. Niestety, tym razem nie mogłem być w kościele. Ktoś musiał pozostać w recepcji. Straciłem okazję wysłuchania w kościele (po mszy) wykładu prof. Zygmunta Szultki na temat Trzebiatkowej i Trzebiatowskich tamże mieszkających. Wykład wzbudził wiele emocji. W odczuciu niektórych, nawet jeśli profesor przedstawił fakty dotyczące bardziej odległych czasów, to forma prezentacji nie wszystkim przypadła do gustu. Po wykładzie nastąpiło odsłonięcie kamienia ku czci mieszkańców Trzebiatkowej poległych w czasie I wojny światowej.

Zgodnie z programem w południe miał się odbyć mecz piłki nożnej pomiędzy Żmudami i Jutrzenkami. I znowu natura nie dała nam okazji się zmierzyć. Od samego rana padało, a momentami nawet lało. Krótkie przejaśnienia nie wróżyły poprawy pogody. W tej sytuacji po mszy wszyscy musieliśmy się skryć w sali. W międzyczasie zainstalowana została aparatura nagłaśniająca, a “Gochy” zainstalowali beczkę piwa, stoły i parasole.

Festyn rozpoczął pieśniami i tańcami Kaszubski Zespół “Gzubë” z Tuchomia. Odbyła się też aukcja prac wykonanych w pracowni plastycznej Gminnego Ośrodka Kultury, a także kiermasz sztuki ludowej i wydawnictw kaszubskich. W pewnym momencie przeszedł mi drogę wspomniany już Edmund ze Słupska. Był w stroju kaszubskim. Nie poznałbym go, gdyby sam się nie przedstawił. Chwała takim, co nie tylko gadaniem (jak ja) roztaczają uroki folkloru kaszubskiego.

Po występach zespołu rozpoczęły się zabawy, specjalnie zorganizowane dla dzieci i młodzieży. Zabawy te świetnie prowadzili Zygmunt i Aldona ze Żmudów Trzebiatowskich. No i tradycyjne zawody pomiędzy Jutrzenkami i Zmudami w przeciąganiu liny. Dobrze, że jej nie urwali ...

Wieczorem, zamiast ogniska, zabawa na sali przy orkiestrze. Każdy z nas krążył między znajomymi. Rozmowy, śmiechy, tu żarty, gdzieś indziej bardziej poważne dyskusje na temat

powiązań rodzinnych. Ja sam poznałem wuja z Przodkowa, którego stareszki wywodzą się jak i moi z Ręboszewa. Na Zjazd przyjechał też Jan Zmuda z Łodzi. Mieliśmy z sobą do pogadania. Temat - pomoc w zakresie udostępniania leków. Niestety sprawy się mają gorzej, ponieważ zmieniła się organizacja dystrybucji leków, przy zaostrzonej kontroli wydawania leków na danym terenie. Sprawę tę trzeba będzie nieco odłożyć.

Dużo czasu spędziłem na pogawędkach ze Stanisławem i z jego żoną (która nota bene ładnie tańczy). Niestety drugi Niemiec, Heiko, musiał rano wrócić do domu. Dostał wiadomość, że jego ojciec znalazł się w szpitalu.

Bawiliśmy się do późna w nocy...

 W niedzielę rano razem z Bogdanem i deczko ze Zdzisławem (do którego nie można było zwrócić się per “chłopie”, bo zaraz stawiał siebie wśród szlachty i to tej uprzywilejowa-nej) uporządkowaliśmy salę. “Gochy” znowu rozwinęły działalność, znowu rozmowy.

Paweł z wielkim, nie tylko. wzrostem, Marianem Żmudą dyskutowali o ważnych problemach zjazdowych.

Niedługo potem ostatnie na tym zjeździe spotkanie, na którym podsumowaliśmy “na gorąco” zjazd i co nieco powiedzieliśmy na temat przyszłości zjazdów. Różne były głosy na temat częstotliwości zjazdów i pikników. Ostatecznie stanęło na tym, że zjazdy będą organizowane co dwa lata, a pikniki też co dwa lata pomiędzy zjazdami. Zgodnie przystaliśmy, że następny piknik za rok odbędzie się też w Trzebiatkach. Poruszono również sprawę składek. Ale temat ten nie bardzo wszystkim leżał...

Później Rada Rodziny, już we własnym gronie, dokonała rozliczeń. Okazało się, że wpływy były na tyle wysokie, że pokryły większość kosztów bieżących związanych z organizacją Zjazdu.

Ilu nas było na Zjeździe? Po pierwszym, piątkowym dniu i do południa w sobotę zarejestrowało się ok. 180 dorosłych i dzieci. Po południu doszli okoliczni mieszkańcy. Nie popełnię większego błędu, gdy powiem, że było nas przeszło 250 osób.

 

Na koniec trzeba powiedzieć o wielkiej gościnności gospodarzy Prondzińskich, u których większość z naszej Rady mieszkała. Naprawdę, była to gościna typowo kaszubska.

 

Dziękujemy Wam bardzo! I do zobaczenia!


(et)

 Informacja o książce wydanej na III Zjazd

Informacja o książce "Trzebiatowscy 1515-2015" wydanej na III Zjazd Rodzin Trzebiatowskich


 

      Książka została wydana wysiłkiem wielu osób:   autorów poszczególnych artykułów, opracowujących i przygotowujących tekst ze zdjęciami do druku. Zawiera wiele ciekawych opracowań, a między innymi artykuły:
- Aleksandra Trzebiatowskiego na temat historii spotkań i zjazdów rodzinnych na Kaszubach, z opisem I Zjazdu oraz I Pikniku,
- Przemysława Pragerta na temat herbów rodzin Trzebiatowskich,
- Eugeniusza Trzebiatowskiego na temat stanu i programu badań nad genealogią Rodzin.
      Książka również zawiera dokładny tekst nadania przez księcia Bogusława X ziemi Trzebiatek 6 szlachetnie urodzonym a także opisuje sylwetki osób z naszej wielkiej Rodziny. Wśród tych osób wyróżniają się: Anna Łajming - pisarka kaszubska oraz profesorowie: Włodzimierz Trzebiatowski, Klemens Zmuda Trzebiatowski i Antoni Jutrzenka-Trzebiatowski.
      Książka jest jeszcze do nabycia. Zainteresowanych prosimy złożyć zapotrzebowanie pisząc na adres mailowy dampelk@wp.pl Zdzisława Zmuda Trzebiatowskiego z Gdyni - Sekretarza Rady lub na mój adres trzebiatowskie@wp.pl. Kwotę 20 zł za 1 egzemplarz prosimy wpłacić przekazem pocztowym (po otrzymaniu książki) na adresy domowe wyżej wymienionych, podane na czołowej stronie naszej witryny. Wpłaty te pomogą nam w organizacji następnego zjazdu, m.in. również w wydaniu następnej książki.